blogmakijaz

Anna Galińska

Jak to się stało, że zostałam wizażystką?

Po liceum o profilu projektowanie ubiorów, kiedy okazało się, że szkice wychodzą mi perfekcyjnie, ale we władaniu nożyczkami, igłą i nitką daleko mi do ideału, postanowiłam zmienić kierunek. Spróbowałam przejść z projektowania na malowanie. Gdy zobaczyłam radość w oczach moich pierwszych klientek na widok makijaży, które dla nich stworzyłam, już wiedziałam, że to właśnie będzie to, czym będę zajmować się w życiu :)

W makijażu najbardziej lubię…

Przez 11 lat pracy w zawodzie wiem jedno – w makijażu nie ma właściwie zasad. Są pewne ramy, które warto zachować, ale i tak najistotniejsze jest samopoczucie osoby malowanej i efekt końcowy. Kiedy zaczynałam szkołę makijażu, uczono mnie mocnego trzymania się analizy kolorystycznej i wielu innych norm – takie były czasy. Dzisiaj makijażyści w Polsce, ale przede wszystkim za granicą, obalają makijażowe zasady. I to jest super! Mamy możliwość kreowania, w oparciu o  doświadczenie, techniki i artystyczne wizje, a nie, bo coś trzeba. I to właśnie w makijażu lubię najbardziej! :)

Co mnie inspiruje?

Inspiracja przychodzi różnie. Czasem mnie zaskakuje, czasem długo jej poszukuję, a zdarza się, że w ogóle do mnie nie przychodzi – bywają takie dni. Natomiast absolutną biblią inspiracji jest Vogue – obowiązkowo numery z trendami na wiosnę/lato i jesień/zimę.

Moim makijażowym guru jest..

Kiedyś miałam, ale po latach pracy, kiedy nabrałam doświadczenia i pewności, już nie mam guru makijażowego. Lubię oglądać pracę wielu makijażystów polskich i zagranicznych – samo podpatrywanie, jak każdy z nich pracuje, dużo daje.

Wyzwanie makijażowe, realizacja którego szczególnie zapadła mi w pamięci to…

Kocham pracę na pokazach mody i uwielbiam wykonywać makijaże w perfumerii, kiedy przychodzą klientki i dają mi możliwość zmienienia ich w „nowe” osoby. Natomiast największym przeżyciem i najważniejszym doświadczeniem zawodowym w moim życiu był udział w Festiwalu Filmowym w San Sebastian i praca z gwiazdami Holywood. Cudowe wspomnienia :)