Ania Galińska,
26. 09. 2011
| wydarzenia

Relacja z San Sebastian

Kilka dni temu wróciłam z festiwalu filmowego w San Sebastian.

Przyznam szczerze, że leciałam tam z lekką obawą i nie dlatego, że sobie nie poradzę w kwestii makijażu. Przerażała mnie ranga samego wydarzenia, w końcu festiwal filmowy w San Sebastian jest jednym z ważniejszych tego typu wydarzeń w Europie.

W tym roku festiwal swoją obecnością uświetnili: Glenn Close, która odebrała na gali nagrodę za całokształt twórczości, Antonio Banderas, Clive Owen, Bai Ling, Frances McDormand czy Julie Delpy. Niestety nikt z naszego teamu ich nie malował, gwiazdy tego formatu podróżują z własną ekipą stylistów, ale kilku z nich wpadło do nas na zwykłe „pogaduchy” i lekkie poprawki, co było niesamowicie miłe J

Jeśli chodzi o ekipę Sephora to składała się z czterech makijażystów. Były Bibi i Marcela z Hiszpanii, Serge z Francji i ja z Polski. Wspomagała nas Suzanna – makijażystka z Make Up For Ever i dwóch stylistów włosów pracujących dla Fekkai. Byliśmy odpowiedzialni za wizerunek wszystkich największych gwiazd kina hiszpańskiego, kanadyjskiego, producentów, filmowców i dziennikarzy. Pracy było mnóstwo! Osobiście miałam przyjemność malować Sarę Polley, którą jako dziecko oglądałam w popularnym serialu „Droga do Avonlea”, piękną Stephenie Sigman znaną jako „Miss Bala”, Angele Gonzales Sinde – Minister Kultury z Hiszpanii, Sophie Maintingneux - filmowca, Helenę Migiel i Leticie Dolero – dwie bardzo popularne hiszpańskie aktorki. Świetne było to, że na pytanie o preferencje makijażowe mówiły przeważnie „ Rób co chcesz – ufam Ci”, a następnego dnia przychodziły znowu na make up i słyszałam „Było super – powtarzamy!”

Wcześnie rano (czytajcie 7 rano) musiałam być gotowa na zrobienie make up`ów na konferencje prasowe, popołudniami na „gale czerwonego dywanu”. Atmosfera była świetna, mimo iż mieliśmy wszyscy naprawdę dużo pracy. Hiszpanie są niesamowicie gościnni, ciepli i wciąż się uśmiechają – nie sposób źle się czuć w ich towarzystwie. To było cudowne doświadczenie, nie tylko ze względu na rangę imprezy. Dla mnie cenne było także to, że mogłam poznać wielu wspaniałych ludzi, inną kulturę, ale także podpatrzyć w trakcie pracy kolegę i koleżanki z innych krajów. Wymienialiśmy się trikami, co jest extra, w końcu praca makijażysty to studnia bez dna, jeśli chodzi o zasoby wiedzy!

Szkoda tylko, że miałam mało czasu na zwiedzanie miasta, zresztą pogada też nie była zbyt łaskawa. Odkąd przyleciałam do San Sebastian ciągle lało, na szczęście ostatniego dnia, kiedy miałam wolne popołudnie wyszło słońce – taka mała nagroda! Spacer ulicami miasta i po plaży wynagrodził całe zmęczenie.

Wróciłam do Polski z cudownymi wspomnieniami, ale nie ma czasu na odpoczynek. Przed nami finał konkursu na najlepszego makijażystę Sephora. Będę wspierać całą jedenastkę finalistów. Moim marzeniem jest, byśmy kiedyś na festiwale (nie tylko w San Sebastian) ruszali z Polski szerszą ekipą… przecież mamy tak dużo utalentowanych makijażystów.

A to fragment relacji filmowej

Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia na finale Mistrza Makijażu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.



7 − siedem =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>