blogmakijaz

Sergiusz Osmański

Jak to się stało, że zostałem wizażystą?

Przypadek. Nie było charakteryzatorki na sesji zdjęciowej, na której byłem asystentem fotografa. Musiałem zrobić ten makijaż – okazało się, że wyszło nieźle – i tak się to zaczęło.

W makijażu najbardziej lubię…

Proporcje, czystość, nieskazitelność…

Co mnie inspiruje

Wszystko. Kolor, faktura, słońce, ciekawi ludzie. Życie mnie inspiruje – jest na tyle interesujące, dynamiczne, ciekawe, że czerpię z niego natchnienie. W makijażu – odwracanie proporcji. To bardzo duże wyzwanie. Czyli np. ciężar makijażu oka na dolnej powiece zamiast klasycznie na ruchomej części powieki.

Moim makijażowym guru jest… 

Nie ma guru. Ale podziwiam Pat McGraph i Stephane Marais, bo reprezentują starą szkołę makijażu, ale w pozytywnym tych słów znaczeniu – czyli najpierw poznaj podstawy i techniki, bazuj na klasyce, a eksperyment traktuj jako „next step”.

Wyzwanie makijażowe, realizacja którego szczególnie zapadła mi w pamięci to…

Pewna gwiazda, której nazwiska nie mogę wymienić, twierdziła, że nikt nie jest w stanie pokonać jej przyzwyczajeń. Natomiast po zobaczeniu połowy twarzy pomalowanej zgodnie ze swoim życzeniem, a połowy wg mojego pomysłu, przyznała mi rację.