Ania Galińska,
25. 03. 2014
|

Wywiad z Jackiem Włodarskim

Specjalnie dla Sephora – wywiad Ani Galińskiej z Jackiem Włodarskim, makijażystą marki Lancôme.

Jacek_Wodarski

Ania Galińska: Sezon wiosna-lato 2014 rozpoczęty. Wiemy, jakie kolory nosić, jak je łączyć, natomiast chciałam Cię zapytać o bazę. Żaden makijaż, nawet ten najbardziej trendy, nie będzie się dobrze prezentował, jeśli skóra będzie źle wyglądała. Pytam o to właśnie Ciebie, ponieważ marka Lancôme ma bardzo duży wybór podkładów, wśród nich są bestsellery. Co  jako makijażysta radzisz, aby osiągnąć efekt perfekcyjnej skóry i tym samym idealne podłoże do aplikacji kolejnych kosmetyków kolorowych?

 
Jacek Włodarski: Bardzo ważna jest odpowiednio dobrana pielęgnacja, dopasowana od potrzeb skóry. Marka Lancôme to jeden z liderów w dziedzinie pielęgnacji, dlatego znajdziemy w jej portfolio zarówno produkty skupiające się na problemie kolorytu cery (DreamTone), jak i produkty, które wygładzają jej teksturę (Visionnaire). Co ważne, każda osoba, bez względu na problem skóry, znajdzie produkt dla siebie.
W marce Lancôme nie ma ciężkich, kryjących podkładów, które często mogą niszczyć skórę.
Mamy szeroką gamę podkładów, by spełniać marzenie każdej kobiety pragnącej pięknej cery.
Rola każdego naszego topowego podkładu jest oskarowa:-) Świadczy o tym choćby wynik Teint Idole Ultra 24h, który jest nr 2 na rynku.

Dlatego też trzy podkłady, które chciałbym w tym miejscu bardziej opisać to:

1. Miracle Air De Teint – nowość Lancôme idealna dla kobiet pragnących matowej, a zarazem pełnej blasku cery. Do niedawna matowe wykończenie było możliwe dzięki sporej zawartości talku we fluidach, jednak podkłady te były ciężkie i maskowe. To wszystko zmieniło się od momentu pojawienia się na rynku podkładu Air De Teint.
Tak lekkiego fluidu jeszcze nie było. Mówimy o nim „lżejszy niż powietrze” – nie obciąża cery, nie czujemy, że mamy na twarzy podkład, a nasza cera jest matowa, koloryt wyrównany, ADT nie zamalowuje cery w celu osiągnięcia idealnego wyglądu, za to cudownie wyrównuje koloryt nie podkreślając niedoskonałości i nierówności cery.

2. Teint Miracle – prawdziwy specjalista w rozświetlaniu i wygładzaniu cery. Jego nowa formuła zawiera jeszcze więcej drobinek perłowych. Wszystkim, którzy go znają, nie trzeba o tym mówić, ale zdradzę sekret – polecam wymieszać go z niewielką ilością serum Eclat Miracle i dopiero zaaplikować na twarz. Nie będą już potrzebne żadne rozświetlacze w kamieniu, wykańczające makijaż. Jeśli przed aplikacją podkładu zastosujesz Genifique Advanced to poznasz całą tajemnicę dotyczącą idealnej, świetlistej i promiennej cery.

3. Teint Visionnaire – mój osobisty numer jeden. W jego skład wchodzi serum Visionnaire, które niweluje widoczność porów, zmarszczek i nierówności cery. Zawiera unikalną molekułę LR 2412, która działa silnie regenerująco. To nie tylko podkład – to gwarancja idealnej cery!
Visionnaire składa się z dwóch faz: klasycznego fluidu i korektora, który aplikujemy zależnie od potrzeby. Kolejne gesty aplikacji Teint Visionnaire pędzlem działają jak „magiczna gumka”, która usuwa niedoskonałości.
Uwielbiam go stosować, łącząc bezpośrednio z serum Visionnaire lub nakładając podkład tuż po nim.

Podkład Teint Visionnaire i Teint Idole Ultra 24h to moje filary idealnej cery :)

 

A. G.: Jaki jest ulubiony trik Jacka Włodarskiego? Ale nie taki „pospolity”, na widok którego większość powie „Aaa, to! To ja znam”. Może jest coś takiego mega wow, co ułatwia dany etap makijażu lub jest przydatne podczas jego wykonywania?

 
J. W.: Nie wiem, na ile ten trik jest pospolity, ale mi on ułatwia tworzenie makijażu od wielu lat – nazywam go „techniką odwrotną”. Często zdradzam go kobietom, ale większość z nich jest nadal zaskoczona :-)
Trik polega na zmianie kolejności gestów makijażowych. Z reguły zaczynamy makijaż od cery (aplikujemy fluid itp.), potem przechodzimy do wykonywania makijażu oczu. Jeśli jednak chcę w makijażu oczu użyć cieni do powiek, makijaż zaczynam bezpośrednio od oczu – tworzę na górnych powiekach planowany „obraz”. Nakładam kolory, cieniuję, nie przejmuję się, gdy coś spadnie na twarz, bo nie nałożyłem uprzednio substancji płynnych: rozświetlaczy, korektorów, podkładu. Jeśli uznam, że makijaż oczu mnie satysfakcjonuje, lekko zwilżam wacik wodą micelarną i niezależnie od tego, czy widzę jakieś osypane cienie, czy nie, lekko przecieram strefę pod oczami. Jestem wtedy całkowicie pewny, że makijaż jest w 100% czysty oraz wysokojakościowy i mogę nakładać substancje płynne, rozświetlacz i podkład.
Makijaż nawet oświetlony fleszami będzie idealny.

 
A. G.: Jacku, jesteś makijażystą marki Lancôme, prowadzisz szkolenia, byłeś także jurorem i wykładowcą w pierwszej edycji Sephora University… Czym zajmowałeś się wcześniej przed współpracą z marką? Chodzi mi o tak zwaną „ścieżkę kariery”. Zabrzmiało to dosyć oklepanie, ale przyznam szczerze, że jestem tego bardzo ciekawa, bo często jest tak, że osoba pracująca w danym zawodzie w cale do niego nie zmierzała. Tak było w Twoim przypadku, czy od razu wiedziałeś, że będziesz makijażystą?

 
J. W.: Nie zawsze wiedziałem, że zostanę makijażystą, choć już jako dziecko miałem „zacięcie artystyczne”. Uwielbiałem wszelkie prace związane z rysowaniem i malowaniem. Moje wykształcenie w późniejszym okresie życia nie było związane ze światem artystycznym.
Zupełny przypadek sprawił, że jako młody chłopak zamieszkałem w Warszawie. Zacząłem zajmować się pozyskiwaniem środków z UE dla klientów dużych firm. Nie wytrzymałem jednak długo za biurkiem. Praca nie dawała mi satysfakcji, więc ją rzuciłem. Nie chciałem siedzieć w domu. Przechadzając się po jednym z warszawskich centrów handlowych, stanąłem pod perfumerią, wówczas mało znany mi świat i pomyślałem „dlaczego nie?!” Dzień później już w niej pracowałem. Zaczynałem jako konsultant, jednak szybko okazało się, że odkryłem pasję w aplikowaniu produktów do makijażu. Podpatrywałem wtedy popularnych wizażystów, którzy gościli w perfumerii na specjalnych wydarzeniach i próbowałem powtarzać ich gesty. Szybko okazało się, że to po prostu przychodzi mi z dużą lekkością i sprawia olbrzymią przyjemność. Oczywiście wszystkie dodatkowe szkolenia pozwoliły mi na osiągnięcie poziomu, na którym jestem dzisiaj. Odkryłem pasję, która nie wygasła przez wiele następnych lat i pewnie tak już zostanie :-)
Teraz po latach sam odwiedzam różne perfumerie i jestem głównym makijażystą marki Lancôme. To trochę jak „amerykański sen”, tyle że „polski” :-)
Po drodze było jeszcze parę innych dróg rozwoju, pracowałem w domu mody, prowadziłem dwa własne salony piękności, mógłbym długo o tym opowiadać :-)

 
A. G.: Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w makijażu – chodzi mi o konkretne kosmetyki, produkty, które dużo wnoszą do poprawienia wizerunku – i oczywiście dlaczego akurat te?

 
J. W.: Najważniejsza w makijażu jest cera – zawsze. To płótno, na którym tworzysz. Jeśli odpowiednio o nią nie zadbasz, nie przygotujesz, nawet najpiękniejsza wizja, obraz, który stworzysz, nie będzie trwały.
Idealnie dobrane pielęgnacyjne korektory cery, jej kolorytu i struktury, DreamTone i Visionnaire to podstawa.
Następnie idealnie dobrany podkład… moim idolem, tak, jak już podkreślałem, jest Teint Visionnaire, jednak w portfolio Lancôme znajdziemy wiele ikon w tej dziedzinie dopasowanych do indywidualnych potrzeb konsumentek. Teint Idole Ultra 24h, wspomniane nowości Miracle Air de Teint, Teint Miracle… Wszystko dla pięknej, „idealnej” cery.
Tusz do rzęs, mój numer jeden to Doll Eyes – „otwiera spojrzenie”, wydłuża, pogrubia i podkręca rzęsy jak zalotka.
Dla wszystkich kobiet polecam używanie różu i pomadki, szczególnie dla tych, które bardzo mało czasu poświęcają na makijaż. Dlaczego? Dobrze dobrany róż nadaje efekt promiennej, wypoczętej twarzy. To prawdziwy przyjaciel każdej kobiety. Z kolei pomadka to „wisienka” na torcie makijażu. Gdybym miał użyć tylko jednego produktu w makijażu całej twarzy, wybrałbym ciekawy, iskrzący kolor pomadki. To usta przyciągałyby uwagę, odciągając ją od innych partii twarzy, na których nie ma makijażu. Po drugie, w przypadku wielu kolorów pomadek, można je delikatnie rozetrzeć na policzkach, w celu uzyskania „zdrowego rumieńca” ;-)

 
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali powyższe wypowiedzi.
Bawcie się makijażem!!! :-)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.



× 7 = sześćdziesiąt trzy

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>